Być kobietą on Tour – projekt, który dodaje skrzydeł

Witaj :). Jeśli śledzisz mojego bloga i działalność z nim związaną, na pewno wiesz, że udało mi się wygrać konkurs #opowiedzswojahistorie organizowany przez projekt Być kobietą on Tour, którego inicjatorką i założycielką jest Marta Klepka. To rewelacyjne i z edycji na edycję coraz bardziej rozwijające skrzydła przedsięwzięcie, które daje kobietom niesamowitą dawkę motywacji do rozwoju osobistego i działania w każdej sferze życiowej. Jestem naprawdę szczęśliwa, że mogę być jego aktywną częścią i że zostałam wyróżniona w konkursie dzięki czemu wiem, że to co robię ma sens i że to dla mnie dopiero początek! 🙂

Pisząc tę notkę jestem jeszcze PRZED tym wielkim dniem – 5 października. Kiedy już będę PO, na pewno napiszę tutaj relację :). Póki co uchylę rąbka tajemnicy i zdradzę o czym mam zamiar opowiedzieć w sobotę. Nie przypadkiem napisałam „mam zamiar”, ponieważ idziemy tam na totalny żywioł! Byłam przekonana, że z innymi zwyciężczyniami konkursu będziemy miały małe przygotowanie jak to będzie wyglądało ale NIE! 🙂 Panie Marta i Dorota Wellman, która będzie z nami przeprowadzać rozmowę, uznały, że ma być na „żywca” jak w TVN i że mamy być totalnie sobą. Ja jednak nie byłabym sobą gdybym czegoś sobie nie ułożyła w głowie a wcześniej na 20 kartkach :). A więc…

Zgłaszając się do konkursu i opowiadając swoją historię chciałam pomóc innym kobietom spojrzeć na siebie inaczej, jak na kogoś wyjątkowego, ponieważ wszystkie takie jesteśmy dzięki genom i takie jest właśnie przesłanie mojej akcji #genowelove, a i nazwa bloga To wszystko wina genów jest przewrotna. Zamiast tracić czas, energię i pieniądze na to żeby wyglądać jak ten nieistniejący w rzeczywistości ideał z Instagrama czy kolorowych gazet, niech każda z nas skupia się na własnych niepowtarzalnych atrybutach, podkreślając je i ciesząc się nimi. Zaakceptujmy to czego nie zmienimy w sobie bo ze względu na predyspozycje genetyczne mamy taką a nie inną budowę ciała. Predyspozycje genetyczne to jednak nie tylko budowa ciała. To także różnego rodzaju choroby, schorzenia, które wpływają na naszą masę ciała, kondycję skóry, włosów i.t.d. My Polki jesteśmy wyjątkowo z siebie niezadowolone, ZAWSZE znajdziemy coś co jest niewystarczająco dobre i można by poprawić. Pogłębiamy swoje kompleksy i pozwalamy im spychać się w dół z którego z czasem coraz trudniej wyjść, o czym jeszcze za chwilę. W kwestii tego jak funkcjonuje organizm w naszych rękach jest o wiele więcej niż nam się wydaje. Badacze nazywają to teorią pistoletu a mianowicie geny ładują pistolet ale to my swoim stylem życia pociągamy za spust. To jak jemy, trenujemy, śpimy (w sensie jakości) i.t.d. wpływa na nasze zdrowie w ogromnym stopniu. Ja jestem tego przykładem. Dzięki właściwemu podejściu za sprawą odpowiednich badań w tym genetycznych, cofnęłam objawyróżnych chorób m.in. insulinooporność, niedoczynność tarczycy, policystyczne jajniki, Hashimoto ale też depresja czy zaburzenia odżywiania. To co w ogromnym stopniu pogłębia nasze choroby to m.in. stres. Jednak stres to nie tylko problemy dnia codziennego ale też wrogiem dla organizmu jest nieodpowiednia akurat dla nas dieta, przetrenowanie, niedosypianie czy właśnie nakręcanie na to żeby za wszelką ceną wyglądać tak a nie inaczej. Ja, odkąd dowiedziałam się jak to działa, patrząc też z perspektywy czasu, widzę jak bardzo prawdziwa jest teoria pistoletu.

Aby jednak osiągnąć sukces i naprawdę poczuć się dobrze w swojej skórze, trzeba pamiętać, że organizm to taka fabryka, gdzie wszystkie mechanizmy muszą być zachowane. Często wystarczy, że zaniedbamy jeden z nich i wówczas całe starania „biorą w łeb” ale też w drugą stronę – zadbamy o jeden dodatkowy element który może okazać się tym kluczowym albo chociaż przybliżającym nas do celu aby w końcu nasze samopoczucie było lepsze. Ja takie elementy odkrywam cały czas – chociażby akupunktura czy refleksologia potrafią zdziałać cuda. Przekonuję się też, że organizm jest bardzo cwany i czasem ciężej te geny ujarzmić ale jednak da się! Moja świadoma i zdrowa walka trwa od roku. Zdrowa bo teraz już nie walczę o ten przysłowiowy
rozmiar zero a o to żeby czuć się dobrze – fizycznie i psychicznie. Jednak nie zawsze tak było. 19 lat temu wpadłam w wir odchudzania. Szybko zatraciłam się w tym, ponieważ wydawało mi się, że jak będę „idealna” moje życie też takie będzie i wszystko zacznie się układać tak jak sobie planowałam. Tak jednak nie było nawet wtedy kiedy, patrząc na to dzisiaj, mocno przesadzałam.
Zawsze czułam, że może być lepiej. Traciłam zdrowie, czas, pieniądze, energię. Życie uciekało, a ja często zwyczajnie nie miałam siły żyć, zwłaszcza kiedy zdawałam sobie sprawę ile czasu straciłam bo w czasie kiedy skupiałam się tak mocno na tym co jest tak nieistotne, mogłam realizować plany których zawsze miałam mnóstwo, a w życie udało się wcielić tylko część z nich.
Dzięki swojej działalności wiem jak dużo jest kobiet takich jak ja dlatego powstał pomysł na projekt Twoje jutro zaczyna się dziś, który ma na celu pomóc innym w wyjściu z labiryntu w którym się znaleźli i naprawić to co zostało zniszczone m.in. przez kompleksy. Do współpracy zapraszam Partnerów którzy dzięki swoim produktom czy usługom mogą pomóc odbudować niejedno życie i to nie tylko w kwestii wyglądu czy zdrowia ale też np. rozwoju osobistego. Jestem także na etapie tworzenia fundacji której celem jest m.in. zbieranie środków na pomoc psychologiczną i psychiatryczną dla Polaków. Zdaję sobie sprawę, że to duże przedsięwzięcie i rzucam się na głęboką wodę ale mimo wszystko uważam, że sprawa jest na tyle ważna, że trzeba spróbować i wierzę, że uda mi się to zrobić wspólnymi siłami z innymi osobami, którym także ta kwestia nie jest obojętna. Przez bloga i będąc np. na różnych grupach, widzę jak często z pozoru nie aż tak groźne zaburzenia później przeradzają się w choroby psychiczne. W ogromnym stopniu wynikają one właśnie z kompleksów, które z czasem potrafią zebrać śmiertelne żniwo. Nie mówi się o tym ile samobójstw jest popełnianych przez np. zaburzenia odżywiania czy inne kompleksy spowodowane m.in. dyskryminacją. Choroby psychiczne to jednak nie tylko zaniżona samoocena wynikająca z nazwijmy to czynników zewnętrznych, ale także obciążenia i predyspozycje genetyczne, które mogą dać o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie.
Niezależnie jednak od tego co jest przyczyną zaburzeń na tle psychicznym, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i próbować pomóc. W Polsce codziennie 17 osób popełnia samobójstwo. To zdecydowanie za dużo żeby nic z tym nie zrobić. Podchodzę do tematu osobiście i emocjonalnie, ponieważ gdyby nie moja Drużyna Wsparcia, która jest ze mną cały czas, na pewno swego czasu podniosłabym statystyki. Żadna z tych bliskich mi osób wprawdzie nie jest specjalistą w dziedzinie psychologii czy psychiatrii ale mają bezcenne i niesamowite moce, które przez te wszystkie lata dawały mi siłę żeby się nie poddawać. Dzisiaj to właśnie dzięki nim tutaj jestem, zwarta i gotowa żeby pomagać innym znaleźć swoją własną drużynę wsparcia która pomoże im stać się najlepszą wersją siebie. Jeszcze apropos mojej drużyny i genów – chciałabym szczególnie wyróżnić moich Rodziców, którzy są tutaj dzisiaj ze mną jak i zresztą przez całe moje życie.

Na koniec chciałabym powiedzieć jeszcze o dwóch kwestiach.
Po pierwsze: NIGDY nie jest za późno na zmiany w sobie, zarówno w kwestii ciała jak i głowy. Wszystko da się kolokwialnie mówiąc ogarnąć ale trzeba najpierw zrobić ten przysłowiowy pierwszy krok i pamiętać, że takie zmiany to proces (co zresztą zawsze powtarzała mi Mama :)) i nic nie zadzieje się od razu. Musi to trochę potrwać, raz będzie łatwiej, raz trudniej ale najważniejsze to nie poddawać się, robić swoje i przeć do przodu jak czołg. Co jeszcze równie ważne, uwierzyć w to, że to wszystko naprawdę jest możliwe. Ja czasem też mam chwile zwątpienia ale teraz to tylko chwilówki. Wiem, że to co najlepsze, jest ciągle przede mną, podobnie jak przed każdym kto tylko w to uwierzy. Na koniec jeszcze jedno: nauczmy się dystansu do siebie, bierzmy przykład z Pani Doroty :). Apropos dystansu i mojej historii: czy wiedzą Państwo co to jest bulimia? Ja jem a Ty bulisz 🙂
P.S. Uff, tak to mniej więcej powinno wyglądać ;).
To moje pierwsze wystąpienie przed publicznością więc mój stres sięga zenitu ale wierzę, że dam radę!

Daj znać, że jesteś!

By | 2019-10-04T12:51:32+02:00 4 października , 2019|#genowelove|