Metylacja – proces o którego sile prawdopodobnie nie zdajesz sobie sprawy, a… zdecydowanie powinieneś!

W tej notce dowiesz się o co chodzi z tą coraz słynniejszą metylacją, która jak okazało się w moim wypadku, ale i jak wskazują badania, jest prawdziwym kluczem do tego jak funkcjonują nasze geny a więc całe zdrowie…
Odkąd dowiedziałam się, że to jest właśnie powód moich problemów, mocno zmieniłam swój sposób odżywiania (celowo będę unikam słowa „dieta”) a także wprowadziłam odpowiednią dla mnie suplementację. W efekcie ta znienawidzona woda schodzi mi naprawdę zadziwiająco szybko, czuję, że mój organizm ma się świetnie, a energia mnie rozpiera. Dawno nie czułam się tak jak teraz. Po prostu wracam do żywych! Zachęcam więc z całego serca do zapoznania się z tym tematem. Jestem przekonana, że otworzysz oczy na wiele kwestii i to czego tutaj się dowiesz, będzie cenną informacją w poszukiwaniu rozwiązania Twojego problemu ze zdrowiem.

Jak pisałam już na blogu, geny to pistolet i to my pociągamy za spust przez sposób w jaki żyjemy i traktujemy swój organizm, poprzez sposób odżywiania, aktywność fizyczną, jakość snu, umiejętność radzenia sobie ze stresem etc. W świecie naukowym metylacja jest uznawana za drugą szansę dla naszych kodów genetycznych. Kiedy zostaje ona zaburzona przez różnego rodzaju błędy, zaczynają się prawdziwe schody na drodze do utrzymania czy już odzyskania zdrowia.
Owa metylacja jest niezwykle ważnym bo zachodzącym MILIARDY RAZY NA SEKUNDĘ, procesem biochemicznym, spełniającym wiele funkcji w ludzkim organizmie. Do zadań metylacji należy m.in. „włączanie i wyłączanie” genów, wytwarzanie energii, detoks organizmu, produkcja neuroprzekaźników (serotonina, dopamina, melatonina) wpływających np. na poziom naszego stresu, praca układu hormonalnego, obniżanie niebezpiecznej dla zdrowia homocysteiny, produkcja komórek odpornościowych i inne…

Metylację można bardzo łatwo zaburzyć poprzez nieodpowiednią, w tym ubogą odżywczo i monotonną dietę i to było w dużym stopniu moim błędem. Ponadto bardzo szkodzi nieprawidłowa praca układu pokarmowego, palenie papierosów, picie alkoholu, zażywanie wielu leków, wcześniej „obudzone” choroby (np. niedoczynność tarczycy, nowotwory, dysfunkcje nerek, toksyny pod każdą postacią, a także stres. W moim przypadku, właśnie długofalowy stres (który miał różne podłoża) odegrał ogromną rolę. Po raz kolejny potwierdza się więc teoria pistoletu :). Warto sobie także zdawać sobie sprawę, co w pierwszej chwili może wydawać się niewiarygodne, że kiedy stres jest chroniczny, jego siła jest tak ogromna, że wpływa na geny kolejnych pokoleń i odwrotnie czyli, że przeżycia i ich wpływ na geny naszych przodków wpływają na to jak funkcjonuje nasz organizm.

Metylacja działa jak domino i w momencie kiedy zostaje zaburzona, pojawiają się objawy różnych chorób, które na pierwszy rzut oka nie są ze sobą powiązane. U mnie właśnie nie tak było. Nie sądziłam, że moje problemy z jelitami, insulinooporność, objawy zakrzepicy i cały pozostały wachlarz problemów zdrowotnych, mają wspólny mianownik w postaci właśnie zaburzonej metylacji. To też dało mi odpowiedź na pytanie dlaczego zawsze puchłam po alkoholu czy większych ilościach łososia. Mój organizm zwyczajnie nie potrafił poradzić sobie z toksynami, które były właśnie w tych produktach. Swoją drogą trochę paradoks z tym łososiem, prawda? Myślałam „o, super, jem często rybę bo dobry tłuszcz pomaga mi m.in. na hormony” a w rzeczywistości zapomniałam jakie ilości rtęci i innej chemii są w niej zawarte.
Ty także możesz mieć problem z metylacją jeśli dotyczy Ciebie: chroniczne zmęczenie i bezsenność, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem, nowotwór, choroby genetyczne, nierównowaga hormonalna, choroby skóry, tarczycy, ADHD, nerwica, depresja, schizofrenia i inne choroby maniakalne, autyzm, skłonności do uzależnień, alergie, choroby z autoagresji, zespół jelita drażliwego i inne… Jak widzisz, niemało chorób jest właśnie związanych z metylacją…

Jak wspomniałam, to jak działa nasza metylacja w dużym stopniu zależy od nas samych ale nie do końca to takie proste. Odpowiedź znajduje się bowiem w kilku genach w tym MTHFR.
Mutacja genu MTHFR (o którym szerzej na pewno napiszę w najbliższym czasie) jest tak powszechna, że występuje średnio u co DRUGIEJ OSOBY NA ŚWIECIE ale u zdecydowanej większości ludzi nie jest nigdy wykrywana, a co za tym idzie, bez tej wiedzy ciężko odwrócić różne procesy, które toczą się w naszym organizmie i mamy wtedy do czynienia z błędnym kołem z którego coraz ciężej wyjść.
Świetnie opisała mechanizm Monika Skuza z bloga „Tłuste Życie” – polecam z całego serca zapoznanie się z nim w całości. Pozwolę sobie zacytować: „Gdy osoba ma genetyczny defekt w postaci mutacji genu MTHFR wiele kluczowych procesów zachodzących w ciele jest zaburzonych, min. detoks. Taka osoba nie tworzy również efektywnie białek i neuroprzekaźników, nie wykorzystuje antyoksydantów, nie wydala odpowiednio toksyn czy też nie metabolizuje hormonów. I przede wszystkim kwas foliowy nie jest odpowiedni przekształcany, co daje wysoki poziom homocysteiny, a co za tym idzie zwiększa się stan zapalny i ryzyko wystąpienia chorób serca czy chorób neurodegeneracyjnych. Osoby z mutacją genu MTHFR mają problem z syntezą glutationu, który jest naszym największym antyoksydantem oraz neuroprzekaźników. Taka sytuacja daje idealne podłoże dla nowotworów, wad wrodzonych czy problemów natury psychicznej”.

Samych mutacji genu MTHFR jest ponad 50, a obecność dwóch z nich naprawdę warto sprawdzić w pierwszej kolejności – C677T i A1298C. Takie badanie to zdaniem specjalistów podstawa dla pań planujących ciążę, zwłaszcza jeśli w rodzinie występowały choroby o których wspominałam wcześniej.
Warto pamiętać o tym, że nawet jeśli wynik okaże się pozytywny i taka mutacja faktycznie występuje, przede wszystkim nie ma co załamywać się, a wręcz przeciwnie, ucieszyć się. Dlaczego? Dzięki tej wiedzy w końcu możemy wyleczyć (a przynajmniej w dużym stopniu naprawić) to co nie działa jak powinno w naszym organizmie. Po drugie mamy szansę wpłynąć na nasze jeszcze niepoczęte dziecko, a także odpowiednio je odżywić w każdym tego słowa znaczeniu gdy jest już w drodze. Zatem jaki wniosek? Nie taki diabeł straszny jak go malują :).

Na koniec, żeby Cię nie zanudzić 🙂 tym bardziej, że będę wracała do tego tematu, chciałabym wspomnieć jak można wspomóc metylację. Podstawa to badania, a w dalszej kolejności m.in. spersonalizowana dieta i suplementacja czy aktywność fizyczna. To co możemy dla siebie zrobić od razu to zmiana sposobu odżywiania czyli przede wszystkim postawienie na produkty nieprzetworzone i na tyle na ile to możliwe pochodzące ze odpowiednich i sprawdzonych źródeł, ograczenie (przy jednoczesnej obserwacji swojego ciała) glutenu, nabiału, cukru, suplementacja probiotyków, znalezienie sposobu na radzenie sobie ze stresem (ale NIE za pomocą używek :)), unormowanie rytmu dobowego i zadbanie o jakość snu, a także unikanie toksyn i nie mam tu na myśli tylko spalin ale także tych a w jedzeniu, kosmetykach etc. Warto wziąć do serca to co radzi Bruce Lipton, badacz i biolog. Uważa on, że w ogromnym stopniu na metylację wpływa nasze psychiczne nastawienie i myślę, że to jest najlepsza puenta :).

Edit: kiedy zaczęłam pisać tę notkę (pisałam ją na raty z przyczyn ode mnie niezależnych, stąd też moje tempo jeśli chodzi o wrzucanie nowych notek) wszystko szło naprawdę w świetnym kierunku. Muszę się jednak przyznać, że popełniłam kilka błędów, które spowodowały nie taką reakcję jakiej oczekiwałam. Piszę o tym dlatego, że chcę po raz kolejny pokazać, że powrót do zdrowia to proces i jest miejsce także na błędy. Mam nadzieję, że dzięki temu, że pokażę co ja sama źle robiłam, ktoś inny oszczędzi sobie tych niepotrzebnych nerwów.

*Źródła:

1. https://oczymlekarze.pl/profilaktyka-i-leczenie/2411-mestylacja-dna-czyli-jak-zmodyfikowac-kod-genetyczny

2. http://www.tlustezycie.pl/2014/02/gdy-metylacja-zawodzi-mutacja-genu-mthfr.html

**Na moim blogu chcę pokazać, że jestem żywym przykładem tego co przedstawiają badacze. Z tego względu w swoich notkach posiłkuję się m.in. tematycznymi i wiarygodnymi blogami.

Daj znać, że jesteś!

By | 2019-05-19T13:50:12+01:00 27 listopada , 2018|Dowiedz się więcej|