Żelowa niespodzianka

No Kochani, muszę się z Wami podzielić moim odkryciem.

Cien (produkt Lidl’owy) vs. Biały Jeleń!

Jak większość z nas wie, Biały Jeleń zawsze kojarzył się z szarym mydłem czyli czymś co nasza skóra lubi najbardziej. Kiedy więc pojawiła się opcja żelu do mycia twarzy (do tego hipoalergiczny) wzięłam do koszyka bez zastanowienia.
Szybko okazało się, że to była zdecydowanie zła decyzja. Jak spojrzałam na skład to OLABOGA. Na drugim miejscu (czyli zdecydowanie duża zawartość) zaraz po wodzie, jest SLS – szkodliwy dla naszej skóry i oczu detergent, który przynosi dotkliwe skutki dla naszej urody a co gorsza, zdrowia. Poza SLS znajduje się m.in. alkohol (serio, w żelu hipoalergicznym?) i to w kilku rodzajach, ale i wiele innych nieprzyjaznych dla nas składników . Ogólnie nie polecam zwłaszcza jeśli macie dość wrażliwą skórę ze skłonnością do zaczerwienienia.

Natomiast na docenienie zasługuje żel peeling kokosowy z serii Cien. Dzięki mojej Sis przekonałam się, że to co piszą na etykiecie, zdecydowanie potwierdza się i skóra nie płacze. Faktycznie buzia jest świeża, skóra miękka i bez uczucia ściągania. Chyba napisali prawdę, że 95% składników jest pochodzenia naturalnego. Owszem, skład nie jest do końca bo można przyczepić się np.do tego, że jest perfumowany ale musi to być jakaś śladowa ilość. Jeśli moja wrażliwa skóra tak dobrze reaguje to chyba naprawdę coś w tym jest . Tak czy tak, zdecydowanie polecam drugą opcję.

A może Ty możesz polecić jakiś dobry, możliwie najbardziej naturalny żel do mycia twarzy? Ja wkrótce zamierzam przestawić się w 100% na właśnie takie (będą recenzje tutaj i na Zdrowo Docelowo) dlatego jestem już teraz ciekawa co w trawie piszczy. Oczywiście robię już rekonesans ale fajnie wiedzieć kiedy jakiś produkt jest już sprawdzony 😁

Daj znać, że jesteś!

By | 2019-09-30T23:49:20+02:00 17 czerwca , 2019|Dowiedz się więcej|